» FT: Liverpool-Tottenham 2:1
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
-
Pierwszy z trzech finałów. Tottenham - Leeds.
- zobacz więcej wiadomości
Tottenham przegrał z Liverpool'em na Anfield. Mecz miał wiele różnych odsłon, choć skończył się bez happy-endu.
Pierwsza połowa nie porwała ani kibiców jednej i drugiej drużyny, ani postronnych widzów. Przez całe 45 minut obie drużyny oddały tylko jeden celny strzał. Konkretnie uczynił to Roberto Firmino, wykorzystując błąd ustawienia stoperów Tottenhamu, zdobywając gola głową. Tottenham był bezbarwny, Liverpool był mało skoncentrowany. Za przykład niech posłuży fakt, że największym zagrożeniem pod bramką Allison'a był Allison.
Druga połowa to zupełnie inna historia. Tottenham wyszedł na drugie 45 minut zadziornie, ze zdecydowanie większą ambicją i zaangażowaniem. Przez długi czas nie przekładało się to na sytuacje bramkowe, ale odbiór wizualny tego widowiska przez zwolenników Londyńczyków był zgoła inny niż w pierwszej połowie.
Pierwsza groźna akcja Tottenhamu to strzał Kane'a odbity przez brazylijskiego bramkarza 'The Reds', a raczej dobitka Eriksena, kapitalnie zablokowana przez Robertsona. Z upływem czasu akcje Kogutów się zazębiały, co doprowadziło w końcu do zdobycia bramki przez Lucasa, który był najaktywniejszym ofensywnym piłkarzem Tottenhamu.
Po wyrównaniu przez gości, do ataku rzucili się piłkarze gospodarzy, co otwierało okazje do kontrataku dla drużyny Tottenhamu. Kapitalne szanse mieli Alli oraz Sissoko, który w sytuacji sam na sam posłał piłkę sobie tylko wiadomym sposobem dwa metry nad bramką.
Po niewykorzystanych kontratakach, Tottenham pokazał swoje najgorsze oblicze, które znane jest wszystkim obecnym na tej stronie kibicom. W 90 minucie meczu, po wrzuconej w pole karne piłce głową uderzał Mo Salah. Lloris odbił piłkę wprost w Alderweireld'a, który nie zdążył zareagować i skierował piłkę do własnej bramki.
Warto poświęcić w tym miejscu naszemu kapitanowi specjalny akapit. Piłka zawieszona była w powietrzu tyle czasu, że poważny bramkarz XXI wieku powinien złapać ją 4 razy. Nawet znając ograniczenia Lloris'a w grze na przedpolu, nie można przejść obojętnie obok tego, że przy akcji bramkowej Francuz popełnił dwa błędy (odbicie w swojego obrońcę), co jest nie lada wyczynem dla bramkarza.
Tottenham nie zamknął meczu, kiedy miał ku temu okazję, co zemściło się w ostatnich minutach. Jeżeli w takim spotkaniu, w kluczowym momencie nie wykorzystuje się swoich okazji, a w dodatku kapitan popełnia ogromne błędy w końcówce to nie można myśleć o jakimkolwiek punkcie z taką drużyna jak Liverpool.
Pozwolę sobie jeszcze na subiektywny komentarz - przed meczem pomyślalem, że czeka nas dziś pojedynek dwóch najbardziej przereklamowanych bramkarzy ligi. Może to przypadek, ale 90 minut na Anfield potwierdziło mnie w mojej opinii.
O meczu zapominamy, a już w środę otwieramy nowy stadion. 3 punkty to absolutny obowiązek, z wielu powodów. Najważniejszy to utrzymanie sytuacji w tabeli w swoich rękach. Nie ma już miejsca na potknięcia, czas wziąć się w garść, bo za chwilę będzie się trzeba oglądać na innych.
Liverpool: Allison - Alexander-Arnold, Matip, Van Dijk, Robertson - Milner (Fabinho 77), Henderson (Origi 77), Wijnaldum - Salah (Lovren 94), Firmino, Mane
Tottenham: Lloris - Verthongen, Sanchez (Son 69), Alderweireld - Trippier, Eriksen (Llorente 91), Sissoko, Alli, Rose - Lucas (Davies 82), Kane
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Musielibyśmy mieć farta aby skończyć w TOP 4. Arsenal ma teraz chyba najłatwiejszy terminarz ze wszystkich, United obecne też lepsze od nas. Byłaby może nadzieja, jakby Wolverhampton dzisiaj pokonał muły. Jak skończymy jeszcze za Chelsea to tego nawet frajerstwem nie bedzię można nazwać. eh
>>ainam napisał:
>>@jerry<br />
<br />
Ciekawą kwestię poruszyłeś. Sisso jest kluczowy, ale niestety strzał na bramkę leży i każdy to widzi. VVD to jest kozak, więc wcale bym się nie zdziwiła, gdyby się zorientował.<br />
<br />
I tak myślę.. jasne, mógł podać tę piłkę,
prawdopodobnie Sonny wpakowałby ją do bramki, ale z drugiej strony wyobrażam sobie Jego ochotę na strzelenie w końcu gola.<br />
<br />
Rozgrzeszam - idź Sisso i czyń dobro dalej <img src=
Z jednej strony nie mam pretensji do Sissoko, to nie jego działka, ale już wcześniej był problem, że on szuka podania, bedąć w pozycji do zdobycia bramki. No cóż, rozlane mleko, chłopaki spinać tyłki tyle jeszcze mamy do wygrania i w sumie do przegrania, Do dzieła!
ps: Virgil pilnował Sona, wiedział, że to on jest zagrożeniem, już dawno nie widziałem tak inteligentnego zachowania, widać ta kasa wywalona Livrpoolowi się opłaciła.
@jerry
Ciekawą kwestię poruszyłeś. Sisso jest kluczowy, ale niestety strzał na bramkę leży i każdy to widzi. VVD to jest kozak, więc wcale bym się nie zdziwiła, gdyby się zorientował.
I tak myślę.. jasne, mógł podać tę piłkę, prawdopodobnie Sonny wpakowałby ją do bramki, ale z drugiej strony wyobrażam sobie Jego ochotę na strzelenie w końcu gola.
Rozgrzeszam - idź Sisso i czyń dobro dalej ![]()
Powiało wiosną, mam nadzieję, że dla Nas również. Walczymy o top4!
>>LUCAS napisał:
>>Moim zdaniem największą odpowiedzialność za ostatnie wyniki ponosi niestety trener. Mnóstwo irracjonalnych wręcz decyzji robi swoje.
Po częsci masz racje, ale nasza porażka z Reds to wypadkowa indywidualnych błędów, stracilismy bramki po klopsach odpowiednio - środkowych obrońców i bramkarza. Mieliśmy szanse by objąc prowadzenie(Sissoko, Rose, Dele), Do tej pory zachodzę w głowę, czy van Dijk jest tak inteligentny, czy mu tak wyszło, że Sissoko trzymal na smyczy bo wiedział, że się zawaha.
Chłopaki... i dziewczyny, powiem wam, że jak dowieziemy to 4 miejsce to się będę cieszył jak dziecko. Dostajemy ostro w dupę, ale takie jest kierwa życie kibica (Tottenhamu; i nie tylko). Spurs wspomniałeś AVB, ale chyba nie miał tenże aż takiej fujowej serii. To tak w głowie zostało po tych porażkach od City i Liv po 5 - 6 do 0 - 1.
Wygrzebać się, wyleczyć z tyfusu, włożyć trampki i wyjść na miasto, wiosna
there ain't no cure for love
>>Mortal napisał:
>>Meh ja wiem, że nastroje są jakie są, ale tylko przypomnę, że to był wyjazd na Liverpool, nie byliśmy faworytem i gdyby nie nerwówka o top4 to mimo wszystko podejście byłoby inne.<br />
<br />
Meczu nie miałem jak zobaczyć to się więcej nie wypowiem :x
To już wolałbym gładką porażkę niż to, co się po 80 minucie działo. Dawno się tak nie wkurzylem
Jeżeli kapitan w takim meczu nie pomaga, to kto ma pomóc? Dopóki kapitanem będzie wiecznie 'obsrany' ze strachu niedzisiejszy bramkarz to ta drużyna trudnych meczów nie wygra. Tylko czekać jak nas ten gość wyrzuci z LM. Na miejscu trenerów innych drużyn zwłaszcza z dołu tabeli, kazałbym w meczach z nami wszystko wrzucać na 3 metr.
>>KRIS napisał:
>>
iłka jest prosta, a stare piłkarskie banały o niewykorzystanych sytuacjach zawsze się sprawdzają.<br />
<br />
Trzy okazje żeby zamknąć mecz (Sisso, Alli i zepsuta wrzutka Rose'a do Kane'a) i nie byłoby pi.erdolenia. Do tego dodać nasza mentalność (szczególnie w ostatnich minutach) i katastrofa gotowa.<br />
<br />
Europa League majaczy na horyzoncie, czas spinac du.pska (w lidze nie wygraliśmy od 10 lutego).
Krótko i na temat. Mam jakieś głupie przeczucie, że poradzimy sobie z City w Lidze Mistrzów
Piłka jest prosta, a stare piłkarskie banały o niewykorzystanych sytuacjach zawsze się sprawdzają.
Trzy okazje żeby zamknąć mecz (Sisso, Alli i zepsuta wrzutka Rose'a do Kane'a) i nie byłoby pi.erdolenia. Do tego dodać nasza mentalność (szczególnie w ostatnich minutach) i katastrofa gotowa.
Europa League majaczy na horyzoncie, czas spinac du.pska (w lidze nie wygraliśmy od 10 lutego).
Sissoko co zrobił to skojarzyłem z Soldado i zagranie do Chadliego z Fiorentiną. Myślałem że to mamy za sobą nwm co się z nimi dzieje ale dawno mi tak miesiąca nie rozwalili w każdą sobotę
Przegrywamy co jest oczywiste ostatnio ale sposób w jaki to robimy to jest żałosne spadamy do ligi europy i żegnamy gwiazdy które właśnie robią wszystko by odejść.
Liverpool prezentuje się bardzo słabo, Alisson nieprzytomny, a my nie potrafimy tego wykorzystać. Jedyny nabuzowany to Lucas, Eriksen od kilku tygodni kompletnie niewidoczny. Maurycy oglada z wyskokości trybun, ma idealny pogląd na ustawienie oraz sytyację na boisku. Mam nadzieje, że jego największą mądrością nie będzie zamiana Lucasa na Sona.
Cała ofensywa albo niewidoczna (Kane, Alli, Eriksen), albo z samymi błędnymi decyzjami (Lucas). W defensywie ten korytarz, który przy golu zostawili Sanchez z Jankiem to poziom ekstraklasy nie Premier League. Czterech takich Firminów by się tam zmieściło. Gość 180 strzela z 5 metrów głowa gdzie średnia naszej trójki stoperów to prawie 190.
>>
rakiur napisał:
>>Ktoś jakiś link? <img src=
Proszę: http://livetv.sx/pl/eventinfo/783932_liverpool_tottenham/
@kiriak
Najpierw uznano nieprawidłowo strzeloną bramkę CFC a później napastnik Cardiff wyszedł sam na sam, został faulowany i Smerf dostał jedynie żółtą kartkę.
