» EVERTON ROZBITY!
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
-
Pierwszy z trzech finałów. Tottenham - Leeds.
- zobacz więcej wiadomości
W sobotni wieczór do Północnego Londynu przyjechała drużyna Evertonu. Evertonu, który po zmianie trenera i objęciu nowego stanowiska przez Sama Allardyce'a nie zdołał wygrać spotkania od pięciu meczów. Ponadto zdobył w nich jedynie dwa punkty.
Z kolei zespół Tottenhamu mógł się pochwalić serią 9 spotkań bez porażki przed własną publicznością, a w ostatnich pięciu meczach zdobył 13 punktów, remisując zaledwie raz z West Ham'em w ubiegłej kolejce rozgrywek.
Oba zespoły wyszły z charakterystycznym dla siebie ustawieniem taktycznym 1-4-2-3-1.
W drużynie gości debiut od pierwszej minuty zaliczył nowy nabytek – Cenk Tosun – napastnik sprowadzony niedawno z Besiktasu Stambuł za 22 miliony euro.
Gospodarze od pierwszych minut zdecydowanie przeważali i narzucili ekipie z Liverpoolu swój styl gry. Bardzo aktywni od początku meczu byli Serge Aurier i Heung-Min Son, którzy przeprowadzali akcję za akcją skrzydłami. Koreańczyk pierwszą dogodną sytuację miał w 14 minucie, kiedy po dośrodkowaniu Christiana Eriksena z rzutu wolnego podbił piłkę głową, jednak futbolówka powędrowała tuż nad poprzeczką. W 22 minucie Gylfi Sigurdsson dośrodkował z rzutu różnego, piłka doszła do Cenk'a Tosuna, który głową przedłużył ją do stojącego kilka metrów od bramki „Kogutów” Wayne'a Rooney'a, a ten skierował ją z bliskiej odległości do bramki. Po chwili chorągiewkę podniósł arbiter boczny i sędzia główny, Pan Craig Pawson, odgwizdał spalony. Gospodarze odebrali sygnał od Evertonu i zabrali się za budowanie szybkiej akcji, po której Harry Kane oddał mocny strzał zza pola karnego na bramkę The Toffees. Pickford musiał ratować się odbiciem piłki w bok, jednak żadne większe zagrożenie nie wyniknęło z tej akcji. 76 251 kibiców zgromadzonych na Wembley ujrzało pierwszą bramkę w 26 minucie, kiedy po wspaniałym przerzucie piłki Eriksena na prawą stronę Serge Aurier pomknął skrzydłem i mocno wbił piłkę w pole karne, gdzie na 3 metr wbiegał Son. Koreańczyk skierował piłkę do siatki i na tablicy wyników pojawiło się 1:0. Była to dla niego 5 bramka z rzędu na swoim stadionie. Tym samym pomocnik wyrównał rekord Jermain'a Defoe sprzed laty. Po bramce gospodarze oddali inicjatywę podopiecznym Sama Allardyce'a, którzy nie potrafili stworzyć poważnego zagrożenia dla bramki Spurs, ani nawet oddać celnego strzału. Stan posiadania piłki przedstawiał się 63% Tottenhamu do 37% Evertonu. Do końca połowy piłkarze Mauricio Pochettino kontrolowali grę, próbując od czasu do czasu przeprowadzić akcję ofensywną. Kolejna bramka padła dopiero po przerwie. W 48 minucie Heung-Min Son kapitalnie odwrócił i zabrał się z piłką popędził w pole karne, wbił futbolówkę w kierunku dalszego słupka, gdzie ustawiony był Harry Kane, który skierował ją do bramki. Anglik był na niewielkim spalonym, kiedy piłka do niego dotarła, jednak sędzia tego nie dostrzegł. 2:0. Od momentu zdobycia drugiej bramki The Toffees nie byli w stanie poważnie zagrozić gospodarzom i przyglądali się, jak „Koguty” rozgrywały piłkę. W 57 minucie zmiana. Boisko opuścił Yannick Bolasie, a wszedł Aaron Lennon, były zawodnik Tottenhamu. W 58 minucie będący w wspaniałej dyspozycji tego wieczoru Son, po indywidualnej akcji, oddał strzał lewą nogą sprzed pola karnego z siedemnastego metra, lecz trafił w słupek. Żaden z „Kogutów” nie zdołał dobić piłki do bramki. W 59 minucie Erik Dier zagrywa do Harry'ego Kane'a, który, co prawda nie czysto, podeszwą, z odległości sześciu metrów kieruje piłkę do bramki Jordana Pickforda. Dla króla strzelców dwóch poprzednich sezonów angielskiej ekstraklasy było to trafienie numer 98 w lidze dla Tottenhamu oraz 20 w tym sezonie. Tym samym młody Anglik stał się najlepszym strzelcem Tottenhamu w angielskiej ekstraklasie w historii oraz wyrównał rekord Alana Shearer'a i Thierry'ego Henry'ego, którzy jako jedyni zdobyli przynajmniej 20 bramek w czterech kolejnych sezonach Premier League.W 61 minucie boisko opuszcza debiutant Cenk Tosun, a na murawie za Turka melduje się Dominic Calvert-Lewin. W 72 minucie z boiska schodzi McCarthy, a za niego wchodzi Morgan Schneiderlin. Natomiast w 74 zmiana Dier'a za Victora Wanyamę. Gospodarze dominowali, a zwieńczeniem świetnej gry całego zespołu była akcja z 81 minucie, kiedy piłka wędrowała jak po sznurku między czterema zawodnikami Spurs. Serge Aurier podał piłkę spod linii bocznej boiska do Son'a, ten jskierował ją do Alli'ego, który piętką wyłożył futbolówkę Eriksenowi. Duńczyk mocnym i precyzyjnym uderzeniem zdobył bramkę na 4:0. W 82 minucie zszedł Dembele, a za niego pojawił się Sissoko. Pięć minut później boisko opuścił strzelec ostatniego gola, wszedł, wracający po rekonwalescencji biodra, Erik Lamela. Wynik nie uległ zmianie i w 92 minucie Pan Craig Pawson zakończył spotkanie.
Ekipa Mauricio Pochettino potrzebowała jeszcze jednej bramki, aby wskoczyć, kosztem Liverpoolu, na czwartą pozycję w tabeli, jednakże po wygranej 4:0 z The Toffees układ pięciu pierwszych pozycji nie uległ zmianie.
~ SEMQ.
TOTTENHAM 4:0 EVERTON
26' Son Heung-Min (Aurier S.)
47' Kane K. (Son Heung-Min)
59' Kane H. (E.Dier)
81' Eriksen C. (Alli. D.)
TOTTENHAM: Lloris - Aurier, Sanchez, Vertonghen, Davies - Dier, Dembele, Eriksen, Alli, Son - Kane
Ławka: Vorm, Lamela, Tripper, Llorente, Walker-Peters, Wanyama,Sissoko
EVERTON: Picford - Kenny, Holgate, Jagielka, Martina - McCarthy, Gueye - Bolasie, Rooney, Sigurdsson - Tosun
Ławka: Robles, Williams, Schneiderlin, Niasse, Lookman, Lennon, Calvert-Lewin
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
>>destroya napisał:
>>Jak Chelsea dalej będzie grała taki piach to nawet stamford im nic nie da jak nawet tam ostatnio Leicester ich zdominowali.
My nawet w ich najgorszym sezonie od lat tam wtopiliśmy punkty. Nie jestem pewien, czy my w erze Premier League w ogóle kiedyś tam wygraliśmy.
>>Rusek napisał:
>>Top 4 się nie oddala, tylko Liv po prostu nie gubi punktów od dość dawna. Tottenham ma realne szanse powalczyć z MU i Chelsea o miejsce w top 4. Z Liverpoolem też. Spokojnie, żeby mieć miejsce w top 4 trzeba ugrać z 75 pkt. 10 lub 9 zwycięstw potrzeba nam, czy innym naszym rywalom. Kto będzie miał formę, ten wygra rywalizację. O, już 4-2.
Wierzysz w dobre wyniki na Anfield i Stamford? Nie mówiąc o NDL i Meczach z Manchesterami
>>Spurs napisał:
>>Arsenal are closing in on a deal for Pierre-Emerick Aubameyang for €60m. The Dortmund striker was left out of the squad today. (Source: @GuillemBalague)<br />
<br />
kuwa maać
On miał do Chin za kasą iść. Poza tym po raz kolejny odsunięty od kadry BVB z powodów dyscyplinarnych.
Top 4 się nie oddala, tylko Liv po prostu nie gubi punktów od dość dawna. Tottenham ma realne szanse powalczyć z MU i Chelsea o miejsce w top 4. Z Liverpoolem też. Spokojnie, żeby mieć miejsce w top 4 trzeba ugrać z 75 pkt. 10 lub 9 zwycięstw potrzeba nam, czy innym naszym rywalom. Kto będzie miał formę, ten wygra rywalizację. O, już 4-2.
Co ten Arsenal robi. Patrzę sobie na FlashScore w pociągu było 1:0 10minut temu
>>triangleefiks napisał:
>>Underek Alli miał asyste przy Eriksenie, świetną piłkę dał do Auriera odkrywając mu całą stronę. Pechowo raz uderzył z lewej bo go obrońca do tego zmusił, a ja prawonożny. Widziałem naprawdę dużą poprawę w stosunku do wcześniejszych meczy. Nie wiem co żeś się tak na 21latka uwziął.
Bo jest w tym sezonie dramatyczny, a gdyby wczoraj grał za niego ktos, kto nie ma problemu z przyjęciem piłki to wygralibyśmy z 20:0 . Martwię się o niego bardzo, bo w tym sezonie niby liczby ma dobre, ale bardzo często jest nieprzydatny drużynie i znika na długie minuty.
>>Szary napisał:
>> ***owy mecz. Rzygać się chce
>>Zerzygaj sie i wylacz
Dokładnie tak! Zastanawiające jest, „szary” dodajesz dwa „komentarze” na samym początku kiedy jeszcze nie padła bramka. Chłopaki zaczęli grać, strzelać i komentarze się skończyły. Nie rozumiem takiego podejścia to jest celowe sianie chaosu i zamieszania. Takie „coś” nie ma nic wspólnego z komentowaniem jest to jedynie parszywe trucie jadem, bezcelowe, bezsensowne, nikomu do niczego niepotrzebne. Proponuje „szary” przerzuć się na City, zero stresu, zdecydowanie mniej podstaw do narzekającego komentowania, może nawet podtrzymają serię zwycięstw i nie będziesz musiał komentować wcale. Dla wszystkich, których cieszy oglądanie Spurs wielkie COYS !!!
Underek Alli miał asyste przy Eriksenie, świetną piłkę dał do Auriera odkrywając mu całą stronę. Pechowo raz uderzył z lewej bo go obrońca do tego zmusił, a ja prawonożny. Widziałem naprawdę dużą poprawę w stosunku do wcześniejszych meczy. Nie wiem co żeś się tak na 21latka uwziął.
Mam nadzieję, że Alli w końcu trafi na ławkę. Nie da się go oglądać, psuje wszystko, ma problem z przyjęciem piłki i celnymi podaniami, absolutnymi podstawami. Inna sprawa, że Everton był na tyle słaby, że pokonanie ich w "10" było łatwe.
Brawo dla Sonn'yego, chylę czoła jak rozwinął i ogarnął się ten chłopak, nie wierzyłem, że zacznie się rozglądać na boisku, ale tak się stało. Inteligentny, dobre się ustawia... Cholera, Here Comes The Son.
O to chodzi, radość gry. Fajnie patrzeć, że się do siebie uśmiechają, widać atmosfera ok. Obrońcy nasi dziś super zagrali, Jan i Davinson - ściana nie do przejścia, chyba dziś bez błędów. Aurier w środku pola co prawda śmiga, szybki jest, piłkę trzyma i wychodzi do podań, musi popracować nad dokładnością wrzutów. Z rugiej strony, Ben - solidnie i w ataku i w obronie. Dobrze jest, COYS!
Nie No Dier była tragedia, a Ty mnie szokujesz
Co Son dzisiaj gra - jeden z lepszych meczy w Spurs

poki co wyjasnil cały środek pola