» Sroga lekcja od AS Monaco
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
-
Pierwszy z trzech finałów. Tottenham - Leeds.
- zobacz więcej wiadomości
Hiszpanie powiedzieliby, że fani zgromadzeni na stadionie w Monaco byli świadkami prawdziwej "golleady" w spotkaniu z Tottenhamem. Niestety dla kibiców Spurs, to miejscowi strzelili zdecydowanie więcej bramek i na dwa tygodnie przed rozpoczęciem sezonu Premier League nie ma zbyt wielkich powodów do optymizmu.
Od początku spotkania to Falcao i spółka przeważali, szczególnie w środku pola, a przewaga w centralnej częsci boiska zawsze jest kluczowa. Już w 15. minucie meczu strzałem z okolic pola karnego Hugo Llorisa pokonał Andrea Raggi. I tak otworzył się worek z bramkami... Następnie posypały się gole i dopiero przy stanie 3-0 dla gospodarzy Harry Kane dał bramkę kontaktową. Podpopieczni Claudio Rannieriego nic z tego sobie nie zrobili, ponieważ w krótkim czasie strzelili kolejne dwie bramki. W końcówce odpowiedzieć zdołał jedynie Andros Towsend.
Ciężko ocenić także grę Nacera Chadliego, który zadebiutował w koszulce Tottenhamu. W początkowej fazie meczu starał się być aktywnym, ale z czasem wtopił się w tło słabych grających kolegów. Trzeba obiektywnie przyznać, że wyniki Spurs w dotychczasowych konfrontacjach nie są najlepsze. Wydaje się, że w dużej mierze mają tu znaczenie morale. Zespół nie wiem, czego się spodziewać, ponieważ wciąż nieznana jest przyszłość Garetha Bale'a. Przed Danielem Levy zadanie, aby jak najszybciej rozstrzygnąć sprawę Walijczyka.
AS Monaco 5-2 Tottenham Hotspur
bramki: Raggi, Oscamps, Falcao x2, Obbadi - Kane, Towsend
Lloris; Walker (Stewart 89`), Fryers, Livermore, Rose (Rose 65`); Dembele (Huddlestone 75`), Parker (Bentaleb, 89`); Lennon (Carroll 80`), Chadli (62` Towsend), Sigurdsson; Defoe.
Ławka: Friedel, Naughton, Stewart, Bentaleb, Carroll, Huddlestone, Townsend, Kane.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Z taka defensywa to sie nie dziwie, mlodzieniaszki w srodku pola grały na przeciwko najbardziej rozchwytywanego napastnika w całej Europie. To właśnie dla nich była sroga lekcja. A Lloris niech przyłoży się do treningu bo ten kleks mu sie nie zdarzał
Bardzo słabo to wyglądało. Monaco to teoretycznie drużyna na naszym poziomie, a może i słabsza.