» Potwierdzić zwyżkę formy: Tottenham - Burnley
-
Plotki transferowe - lato 2026
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Po zmaganiach w Pucharze Ligi, przyszedł czas na powrót do Premier League. Już jutro rywalem Spurs będzie ekipa Burnley.
Kilka słów o rywalu
Burnley, jak wszyscy dobrze wiemy, jest jednym z trzech tegorocznych beniaminków Premier League. W minionym sezonie Championship drużyna z Turf Moor pewnie awnsowała do najwyższej klasy rozgrywkowej z drugiego miejsca, wyróżnając się szczególnie tym, że spośród drużyn z zaplecza angielskiej ekstraklasy straciła najmniejsza ilość bramek (33 gole stracone w 46 rozegranych meczach).
Początek przygody w Premier League jest dla Burnley dość kiepski, ale nikt tak naprawdę nie spodziewał się pewnego utrzymania. Jednak ostatnimi czasy Syana Dyche'a odbijają się od strefy spadkowej, punktując nawet w meczach z teoretycznie mocniejszymi rywalami. W ostatnich pięciu ligowych starciach Burnley zanotowało dwa zwycięstw (z Soouthampton i Stoke), dwa remisy (z Aston Villą i Newcastle), raz schodząc z placy gry pokonani (0-2 z QPR). W tym momencie beniaminek Premier League okupuje pierwsze miejsce nad strefą spadkową, posiadając nad nią jednak zaledwie jeden punkt przewagi (18. QPR zgromadziło 14 punktów.
Warto dodać, że ostatnie starcia w Premier League między Spurs i Burnley miały miejsce przed czterema laty. Pierwszy mecz na White Hart Lane Tottenham pewnie wygrał 5-0, po czterech trafieniach Robbiego Keane'a i jednym Jermaina Jenasa. W wyjazwowym meczu nie było już jednak tak kolorowo i nawet trafienia Garetha Bale'a i Luki Modricia nie uchroniły Kogutów od porażki 2-3.
Co słychać na White Hart Lane?
W bieżącym sezonie już niejednokrotnie było tak, że w grze Tottenhamu zaczęto zauważać poprawę, jednak po kilku dobrych spotkaniach kolejny mecz weryfikował na niekorzyść dyspozycję podopiecznych Mauricio Pochettino. Wydaje się, że w do jutrzejszego meczu Tottenham ponownie podchodzi w przyzwoitej formie, po zwycięstwie 2-1 w Premier League ze Swansea i wspomnianym środowym ćwierćfinale Pucharu Ligi, który Kouguty wygrały pewnie 4-0 z Newcastle.
Mauricio Pochettino podkreśla przed meczem z Burnley, że Tottenham ten mecz musi wygrać, jeśli chce liczyć się poważnie w walce o pierwszą czwórkę. W tym momencie strata czterech oczek do czwartego West Hamu wydaje się być żadnym deficytem, biorąc pod uwagę, że tak naprawdę nikt na poważnie nie bierze Młotów w walce o Ligę Mistrzów.
Skład na jutrzejszy mecz to dość duża niewiadoma. Oczywiście można spodziewać się, że w porównaniu do meczu z Newcastle do bramki wróci Hugo Lloris, pozycję prawego obrońcy zajmie Kyle Walker, a Ben Davies powróci z kolei na lewą stronę defensywy. Dość dużą niewiadomą wydaje się być jednak ofensywa Kogutów. Spośród czterech miejsc dwa są pewnie zajęte przez Harrego Kane'a i Christiana Eriksena. Pozostałe dwa zająć powinni, jak wskazują brytyjskie media, Nacer Chadli, który w dobrym stylu powrócił do pierwszego składu w stariu ze Srokami, a także Roberto Soldado, który wciąż cieszy się zaufaniem Pochettino, a ostatnio zdobył kolejną bramkę.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
ja bym taki wariant zastosował taki wyjsciowy sklad lloris-walker-fazio-vert-davies-bent-dembele- rose-chadli-erisken-kane