» Eriksen: Pechowo nie zdobyliśmy punktów
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
-
Pierwszy z trzech finałów. Tottenham - Leeds.
- zobacz więcej wiadomości
W pierwszym meczu sezonu Tottenham przegrał z Manchesterem United 0:1 po golu samobójczym Kyla Walkera. Winowajcą przy stracie bramki był jednak Nabil Bentaleb, który fatalnie podał piłkę. Koguty w meczu miały swoje szansę. Dwa razy Sergio Romero zagroził Christian Eriksen, który w pierwszej połowie zmarnował niesamowitą sytuacje. Duńczyk udzielił krótkiego wywiadu na temat spotkania.
- Graliśmy dzisiaj o punkty, ale pechowo żadnych nie zdobyliśmy. Natomiast nasza gra, szczególnie to, jak zaczęliśmy, daje nam kilka pozytywnych rzeczy. Stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, najwięcej w pierwszych dwudziestu minutach. Jeśli będziemy grać tak we wszystkich meczach, wygramy wiele spotkań.
Eriksen spytany o swoją zmarnowaną sytuacje w pierwszej części spotkania odpowiedział:
- Gdy miałem futbolówkę, wiedziałem, że jest tylko jedno wyjście - przenieść piłkę nad bramkarzem. Niestety, w strzał dałem trochę za dużo siły i piłka poleciała za wysoko. Cieszę się, że znalazłem się wtedy w tamtym miejscu i byłbym bardzo szczęśliwy, gdybym strzelił. Właśnie na takich sytuacjach musimy opierać naszą grę.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Nasza gra wyglądała tak, że cały czas podawaliśmy piłkę w obronie, a następnie wrzutki do przodu. To oznacza, że nie istnieje u nas w ogóle środek pola. Dembele zamiast grać na skrzydle to powinien grać koło Bentaleba. Albo na "10". Może wtedy to jako tako by to wyglądało. Potrzeba nam bardzo ŚP i skrzydłowego. No i oczywiście napastnik. Bender, Austin i Yarmolenko.
Nie przegraliśmy przez pecha tylko przez brak koncepcji. Ja już zauważyłem wczoraj tuż po tej akcji Eriksena:
Komornik @_Komornik 21 godz.21 godzin temu
Kane ale podanie kozak a jak Eriksen wali tak blisko to zwykle w pizde mamy.
_____________________________
To już chyba jest jakaś prawidłowość bo tak było z Chelsea bodajże w dwóch meczach minionego sezonu (pierwszy ligowy i finał pucharu). Gość ma takie akcje że łapać się za głowę że to nie wpadło a potem kończy się przegraną.
I nie widzę żadnej poprawy, zupełnie jakbym oglądał ubiegły sezon, a nawet czasy AVB. Tyle było zarzutów do niego że to człowiek jednej koncepcji i wyłącznie planu A. Normalny klub wczoraj odjebałby ten żałosny Manchester ale my byliśmy jeszcze żałośniejsi. Żal było patrzeć na mecz po 22 minucie bo po prostu dostaliśmy obuchem w łeb. Szczerze chciałem to wyłączyć, ale obejrzałem to do końca. Jestem zawiedziony. Jeszcze w następnej kolejce to pieprzone Stoke. Ciekawe co dziś pokażą z Liverpoolem?
