» (Dziennik Koguta): Porażka na własne życzenie, czyli jak przegrać gdy można było wygrać

dodał: Radzio dnia: 2015-02-12 21:32:48 komentarzy: 1

 

 

 

 

Przed meczem byłem optymistą. Wiedząc co nasi gracze pokazali w meczach z Chelsea i Arsenalem byłem przekonany, że to oni będę dyktować warunki gry. I tak naprawdę, biorąc pod uwagę fakt, iż spotkanie rozgrywaliśmy na wyjeździe, było. Z mojego subiektywnego punktu widzenia byliśmy stroną, która bardziej chciała grać, była bardziej zdeterminowana i miała spójną wizję gry. The Reds grali bardziej chaotycznie. Po wyrównaniu na 2:2 byłem przekonany, że jeśli ktoś w ogóle ma z tego meczu wyjść z trzema punktami na koncie to będzie to Tottenham. Jak doszło do tego, że stało się inaczej i punkty zostały na Anfield? Pierwszym co mi się rzuciło w oczy to ewidentny brak koncentracji od pierwszych minut spotkania. Tylu chaotycznych zagrań, totalnie nieprzemyślanych i przypadkowych to już dawno nie widziałem. Liverpool nie musiał kreować własnych sytuacji, my robiliśmy to za nich.

Po spotkaniu z Arsenalem pisałem, że Eric Dier jest równorzędnym rywalem do pierwszej jedenastki dla Fazio, bo ten ma w zwyczaju średnio raz w meczu popełniać poważne błędy indywidualne. Niestety, ale wczorajszego występu młody Anglik nie zaliczy do udanych. To jego w pierwszej kolejności winię za utratę pierwszej bramki (w przeciwieństwie do A. Twarowskiego nie obwiniam Llorisa, bo to nie był strzał z 25 metrów). Złe ustawienie (swego rodzaju kopia błędu z pierwszej bramki) było wynikiem strzelenia gola przez Balloteliego. Inny poważny błąd, na nasze szczęście nie zakończony stratą golą, to ostry wślizg w polu karnym. Centymetry spowodowały, że Dowd nie odgwizdał faulu na Sturridge'u. W mojej ocenie w polu karnym obrońca za nic w świecie nie powinien dopuszczać do takich interwencji. Bo nie dość, że to kwestia szczęścia i trafi/nie trafi w piłką, to jeszcze nawet w nią trafiając i jednocześnie powodując upadek gracza rywali może spowodować, że sędzia i tak podyktuje rzut karny.

W dniu wczorajszym brakowało skrzydeł. O ile rozumiem brak lewego, o tyle zaskoczony jestem postawą "in minus" w ofensywie Kyle'a Walkera. Rose miał na swojej strony boiska dwóch szybkich graczy i w związku z tym, iż ma naturalny ciąg na bramkę rywali to trochę się gubił w ustawieniach defensywnych a z kolei w ofensywie nie miał możliwości bo jego uwagę absorbowali non stop Sturridge i Ibe. Nie wiem czemu do przodu nie grał Walker. W obronie niewiele mogę mu zarzucić, ale swoich możliwości w grze do przodu nie wykorzystał nawet w połowie.

W drugiej linii totalnie zagubiony był Mason. Nigdy nie ukrywałem, że jest tylko i wyłącznie przeciętnym graczem a wczorajszy mecz jest tego potwierdzeniem. Jeśli ma być z niego większy pożytek niż we wtorek to musi być ustawiony bliżej bramki rywali a nie swojej. Tyle, że przy rosnącej formie Dembele nie będzie tam dla niego miejsca. Bentaleb próbował grać tak jak z Arsenalem, ale parę razy wyszedł z tego chaos. I tak środek zagrał gorzej niż z Arsenalem i to nawet w sytuacji gdy największe zagrożenie ze strony Liverpoolu wynikało z gry skrzydłami. Z przodu coraz śmielej poczyna sobie Dembele. To w jaki sposób trzyma piłkę przy nodze to najwyższa klasa światowa. Gdyby tak jeszcze na treningach potrenował trochę strzały zza pola karnego to może mielibyśmy drużynie drugiego Eriksena. Tyle, że Duńczyka z tych najlepszych spotkań. Bo wczoraj znowu piach. Czemu? Pisałem już kilka razy, iż ustawiony na lewej stronie traci na wartości. W dodatku odcięty od gry ofensywnej Rose rzadko brał udział w akcjach pod bramką Liverpoolu. W ten sposób gra lewą stronę skupiała się na Eriksenie, który, bez wsparcia, momentami wydawał się bezradny. Dużo lepiej poczynał sobie na prawej stronie Lamela, który pokazał, iż grać potrafi i nie należy go spisywać na straty.

Wczorajsze spotkanie pokazało, nie po raz pierwszy, brak wartościowej ławki rezerwowych. Chadli po przerwie w treningach zagubiony w stopniu całkowitym. Co miało oznaczać wejście Paulinho też nie wiem. Niemniej na ławce brakowało Stambouliego i stąd wejście Brazylijczyka. Tyle, że on różnicy nie jest w stanie zrobić od wielu miesięcy i na moje oko nie zrobi tego w naszych barwach już nigdy.

Płakać nad wczorajszą porażką nie zamierzam, gdyż mimo wszystko pokazaliśmy niezły futbol. Nikt się nie wystraszył rywala, byliśmy zaangażowani w pressingu. Może niektórym zabrakło siły albo też błędy popełnił Pochettino. Składem powinno się rotować w zależności od rywala i od tego czy się gra u siebie czy na wyjeździe. A tak wyszliśmy ustawieni identycznie jak w meczu z Arsenalem. Tyle, że tam graliśmy na WHL a i goście mieli wykonawców o innej charakterystyce. Nasz trener wrzucił jednak przeciwników do jednego worka i to uważam za błąd z jego strony.

Tak w ogóle to wczoraj od razu się czuło zupełnie inne napięcie niż podczas meczu z The Gunners. Niby przeciwnik równie utytułowany, również walczący o najwyższe cele. A jednak to nie to samo co gra z Arsenalem. I myślę, że podobnie w głowach mieli nasi zawodnicy. Brakło takiej koncentracji jak w sobotę. I to wytłumaczenie naszej wczorajszej porażki.

Oceny naszych piłkarzy z angielskich portali:

Autorem tekstu jest znany Wam użytkownik Tottenham24.pl NoName88, do którego należy również blog "Dziennik Koguta" (kliknij). Jednocześnie informujemy, że nasz serwis rozpoczął stałą współpracę z wyżej wymienionym blogiem.

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Autor: QueshYouTuber Wysłano: 12 lutego 2015; 21:55

Na miejscu Pocha dałbym odpocząć Masonowi, wrzucić tam Dembele (z jego warunkami fizycznymi poradziłby sobie bez problemu), Eriksen leci za napastnika, a w miejsce Christiana na skrzydło Chadli. Rose też nie powinien grać, bo z tak szybkimi skrzydłami Liverpoolu mogliśmy postawić na wariant bardziej defensywny.

Co do meczu, to zaskakuje mnie ostatnio nasza skuteczność tak jak kiedyś potrzebowaliśmy 20 okazji, 15 strzałów, 10 celnych, aby zdobyć jedną bramkę. Dzisiaj wystarczą nam 3-4 strzały celne i mamy 2-3 bramki.

Po tym meczu narzuca się tylko jedno:
Obrona! Obrona! i jeszcze raz OBRONA!

Ofensywa zrobiła swoje - zdobyliśmy dwa gole, czyli tak jak z Arsenalem, ale w obronie nie powinniśmy tracić aż 3 bramek. W tym 3 po głupich błędach.
1. Lloris/Dier/ Ktoś inny? - było wiele sporów czyja to wina, ale sądzę, że ta bramka nie powinna wpaść.

2. Rose (i reszta obrony) nieupilnowanie Rose'a i karny. Jak wiadomo Gerrard jest specjalista od jedenastek, więc był to gol na 95%.

3. Dier - nie pokrył pokraki Balotelliego i skończyło się bramką.

Na plus w mojej opinii:
+ Dembele. Robił genialną robotę. Trzymał piłkę i uspokajał grę. Zdobył bramkę.

+ Kane - jak zwykle zrobił to co do niego należało, w dodatku bardzo dobry w pressingu.

+ Lamlea - świetny mecz w wykonaniu Erika, jak zwykle kilka niepotrzebnych zachowań, ale widać u niego duży progres i to, że coraz lepiej czuje się na wyspach. Rozumie już angielską piłkę, dobrze czyta grę, czekamy na jego poczynania w ofensywie.

+/- Walker - nie przepuszczał zbyt często skrzydłowych, ale brakowało mi jego gry ofensywnej.

Minus: cała reszta (nie licząc zmian).

odpowiedz
Sonda serwisowa
Najlepszy transfer sezonu 2023/2024

Timo Werner: 6%
Radu Dragusin: 1%
Giglielmo Vicario: 15%
James Maddison: 15%
Manor Solomon: 2%
Micky van de Ven: 55%
Brennan Johnson: 6%

Wyniki | Archiwum

Zawodnik meczu
Statystyki serwisu

Najnowszy użytkownik: alan1234
Strona istnieje od: 4924 dni
Użytkowników online: 2
Gości online: 27
Newsów: 6457
Lista online: