» (Dziennik Koguta): LE na horyzoncie, czyli plusy i minusy europejskich batalii

dodał: Radzio dnia: 2015-05-01 21:25:14 komentarzy: 10

Przed nami decydujące batalie (czytaj: ostatnie cztery kolejki) w lidze angielskiej. Batalie o ….Ligę Europejską. W tym sezonie tylko tyle. W dzisiejszym tekście nie będę się skupiał na tym, że mogliśmy walczyć o Ligę Mistrzów, ale na tym czym są drugie w hierarchii, europejskie rozgrywki pucharowe. Wspomniałem o walce jaką będziemy toczyć w ostatnich meczach, niemniej wielce prawdopodobne, że bez względu na wyniki jakie osiągniemy, Liga Europejska i tak będzie nam dana (o ile tylko Arsenal pokona w finale Pucharu Anglii zespół prowadzony przez Tima Sherwooda). W najbliższych czterech ligowych spotkaniach będziemy co najwyżej rywalizować o piąte miejsce w lidze, które w kontekście występów w LE, będzie o tyle istotne, że da nam grę w fazie grupowej, bez pojedynków z egzotycznymi rywalami w eliminacjach.

W różnych kręgach (czy to zbliżonych do klubowych czy to kibicowskich) różnie się mówi o grze w „Europie”. Nasz menadżer dawał wielokrotnie do zrozumienia, że te rozgrywki są mu niepotrzebne. Jeszcze za czasów pobytu w Southampton mówił między innymi:

Moim zdaniem Liga Europejska to nie jest atrakcyjny turniej.(...)To jest moja osobista opinia, nie mówię za nikogo innego, to moja osobista opinia i jako Mauricio Pochettino mówię, że nie interesuje mnie Liga Europejska.(...)To nie jest turniej, który jest atrakcyjny dla mnie. Nie widzę sensu gry w Lidze Europejskiej. (…) Myślę, że jest to turniej dla zespołów, które nie są wystarczająco dobre, aby grać z najlepszymi.(...)Myślę, że jest to turniej, który zabija kluby w takim sensie, że istnieje wiele zespołów środka tabeli, które wkładają wiele wysiłku w grę w Lidze Europejskiej a następnie nie są w stanie poradzić sobie w lidze i ich forma spada w dół.”

Z kolei na konferencji prasowej po ostatnim ligowym meczu ze swoją byłą drużyną powiedział: „Jeżeli zakwalifikujemy się do Ligi Europy to, choć nie jest to marzeniem kibiców, będziemy w niej występować. Od strony finansowej to bardzo ważne dla klubu. Liverpool w zeszłym sezonie nie grał w europejskich pucharach podobnie jak Manchester United w tym roku. Dzięki temu drużyny mogły skupić się na walce o miejsce w czołowej czwórce Premier League i dobrych występach w Pucharze Anglii”.

Z tych wypowiedzi (z różnych okresów jego trenerskiej kariery) wynika jasny przekaz: Pochettino nie chce by jego ekipa grała w Lidze Europejskiej, niemniej jeśli będziemy do tego zmuszeni to oczywiście zagramy. Między bajki można włożyć teksty o pieniądzach jakie płyną dzięki grze w tych rozgrywkach. One mogą być istotne, ale dla klubów pokroju Legii czy Lecha, ale nie czołowego zespołu Premier League. Nie płaci UEFA, nie ma szału na trybunach (kto uważnie oglądał mecze LE to wielokrotnie widział puste części trybun – sytuację wręcz niedopuszczalną w lidze), telewizje z pewnością również nie zabijają się o taki produkt. Zastanawia mnie czy takie publiczne postawienie sprawy przez menadżera jest w ogóle dopuszczalne. Z jednej strony pozytywnie można oceniać trenerską szczerość. Tyle, że Tottenham to nie Pochettino. To dużo większa machina, której Argentyńczyk jest tylko jednym z trybów. W dodatku częścią, którą dzisiaj jest, ale nie musimy być nią jutro. Z tego typu wypowiedzi bije jednak więcej przekazów negatywnych. Skoro takimi wypowiedziami z dziennikarzami dzieli się „boss” to co o tym wszystkim mają myśleć zawodnicy? Potem ja i wielu innych dziwimy się, że w spotkaniach z jakimiś przeciętnymi ogórkami nie potrafimy strzelić bramki, że zawodnicy biegają jakby im nogi powiązano, że wyglądają oni jakby myślami byli w szatni w momencie pierwszego gwizdka. Nie może być dobrym motywatorem drużyny ktoś, kto tak negatywnie wyraża się o rozgrywkach w których sam uczestniczy. A próbując natchnąć pozytywnie „szatnię” staje się hipokrytą. Wychodzi więc na to, że mecze te stają się złem koniecznym, nikomu niepotrzebnym. Poza jednostkami (czytaj: zawodnikami, którzy naprawdę chcieliby wykorzystać takie mecze o walki o miejsce w składzie) Liga Europejska wydaje się być wszystkim zbędna. Po części nawet dla kibiców. Wspominałem o niższej niż na lidze frekwencji. Nie wiem jak inni, ale mnie zdarzało się oglądać mecze LE z udziałem Tottenhamu z mniejszym lub większym przymusem. Nigdy nie były to emocje pokroju tych ligowych, zwłaszcza gdy widziało się, że zawodnicy nie angażują się w grę w takim stopniu w jakim byśmy chcieli. Dla kogo więc w „europejskich zmaganiach” mają walczyć zawodnicy?

Raczej nie dla samych siebie, chyba, że są akurat wspomnianym wyżej wyjątkiem walczącym o miejsce w ligowym składzie. Mrzonką co najwyżej jest myślenie, że dobre występy mogą sprawić, że bogatsze kluby kogoś zauważą i powalczą o kogoś takiego w okienku transferowym. Nawet wyśmienite występy z serbskimi, greckimi czy innymi „ogórkowymiekipami nie zrekompensują grajkom dobrych i regularnych występów w lidze. Niektórym graczom pewnie niedobrze się robi na myśl, że w LE można trafić na egzotyczne zespoły z Gruzji czy Azerbejdżanu. To nie tylko dalekie podróże, ale też z reguły gorsze warunki do gry. A przyzwyczajony do trawiastego dywanu piłkarz niechętnie będzie biegał po kartoflisku rywala.

Jeszcze większą mrzonką jest dla mnie wmawianie sobie (a czyniło tak wielu kibiców Spurs), że przez te rozgrywki można awansować do Ligi Mistrzów. W coś takiego to mogą uwierzyć tylko najwięksi optymiści. Wielokrotnie śmiać mi się chciało jak czytałem wypowiedzi z których płynął jeden wniosek: olejmy ligę, skupmy się na LE bo to nasza jedyna szansa na LM. I były to opinie wypowiadane przed porażkąw dwumeczu z Fiorentiną, a więc ładnych parę tygodni temu, gdy sytuacja w ligowej tabeli nie była wcale taka zła. Dla mnie w tym wątku sprawa jest jasna: szanse na grę w Lidze Mistrzów poprzez wygranie Ligi Europejskiej są iluzoryczne. I tego należy się trzymać i powtarzać sobie w każdym możliwym momencie. A skoro LE nie daje pieniędzy, chwały, euforii kibiców to po co ona komu? W tej całej krytyce tych rozgrywek, jej negatywnych stronach, widzę jeden pozytyw. Tylko jeden, ale za to bardzo istotny. To znakomita szansa na ogrywanie się tych zawodników, którzy albo nie mają szans na grę w lidze, albo są na dorobku, na początku swojej piłkarskiej kariery. To okazja dla zawodników wracających po kontuzjach lub innych zawodniczych zakrętach. To możliwość dla tych, którym się powinęła noga w Premier League. Po co takiego zawodnika odstawiać na boczny tor? Lepiej dać mu szanse na rehabilitację w dużo mniej prestiżowych meczach. Może takie spotkania będą w stanie wydźwignąć gracza z powrotem na właściwe tory kariery. Tyle, że do tego wszystkiego potrzeba odpowiedniej ręki. Czy ta argentyńska jest odpowiednia? Tylko częściowo. W minionych rozgrywkach w LE Pochettino rotował składem. Ale chyba nie do końca w pełni umiejętnie. Bo taki Eric Dier nie pograł niemal w ogóle jako środkowy obrońca przez co nie nabywał odpowiedniego doświadczenia i zgrania z zespołem. Potem, wskoczył nagle do pierwszego składu, gdzie musiał się uczyć gry. Przecież mógł to robić wcześniej, ale tak naprawdę nie dostał prawdziwej szansy. Nie miał jej, bo miejsce w defensywie zajmował Vertonghen. Nie pograł w Europie na tyle ile by chciał Vorm. Wiedząc, że Lloris dzisiaj w klubie jest a jutro może go nie być, budowanie kariery zastępcy jest niezbędne. A od siedzenia na ławce lepszym się nikt nie stał (aczkolwiek ja do tematu Vorma jako ewentualnego bramkarza nr 1 podchodzę bardzo sceptycznie). Parę podobnych przykładów można by pewnie jeszcze znaleźć.

Zakładam, że w kolejnym sezonie w Lidze Europejskiej się znajdziemy (czy to z pomocą Arsenalu czy bez niej). Ważnym jest, by tym razem wykorzystać to lepiej. Można iść śladem Harry'ego Redknappa, który swego czasu podjął dość niespotykaną decyzję i nie zgłosił do rozgrywek LE Rafaela Van der Vaarta. Osobiście poszedłbym tym śladem i graczy pokroju Eriksena, Walkera (z uwagi na skłonność do kontuzji), może jednego ze środkowych obrońców, nie zgłaszałbym również. Jak ktoś nie jest fizycznie gotowy do gry na najwyższej poziomie dwa razy w tygodniu (a takim piłkarzem był z pewnością wspomniany VdV) to może dać prawdziwą szansę odpoczynku. Jak po kimś widać, że gra w takich rozgrywkach stanowi dla niego mękę, że ktoś taki nie czerpie radości z gry to po co go do tego zmuszać? Mając stosunkowo szeroką kadrę jest szansy wybrać potrzebnych zawodników do rywalizacji w LE, części z tej kadry dać odpocząć. Całość należałoby uzupełnić piłkarzami z drużyny U-21. Przy czym nie widziałbym tego jako posadzenie dwóch grajków na ławce i puszczenie jednego z nich na ostatni kwadrans. Niech w każdym meczu (zwłaszcza na własnym stadionie) gra od pierwszej minuty jeden lub dwóch takich zawodników, dwóch-trzech kolejnych siedzi na ławce. Jestem przekonany, że każdy z nich da z siebie 110% swoich możliwości. Czegoś czego w swojej skali nigdy nie osiągną gracze pokroju Adebayora czy Paulinho. Bo w jaki sposób może się nam objawić nowy Harry Kane? Jak nie z przymusu, bo nie będzie miał kto grać to właśnie dzięki tego typu meczom. Tak jak Ryan Mason wszedł z impetem do pierwszej 11-stki (i praktycznie jej nie oddaje do dziś – inna bajka czy słusznie) dzięki strzelonej bramce w Pucharze Ligi, tak jeden z drugim spośród naszych „małolatów” ma szansę na to dzięki występom w Lidze Europejskiej.

I tego właśnie bym sobie życzył. Zmiany podejścia i oceny tych rozgrywek. Jasnego przekazu w stylu: LE jest nam potrzebna a wręcz niezbędna, tyle, że jej celem nie ma być jej wygranie a stwarzanie szansy tym graczom, którzy tego potrzebują a przede wszystkim sami chcą. Tyle tylko czy ktoś taki jak Pochettino jest w stanie to zrobić?

 

Autorem tekstu jest znany Wam użytkownik Tottenham24.pl NoName88, do którego należy również blog "Dziennik Koguta" (kliknij). Jednocześnie informujemy, że nasz serwis rozpoczął stałą współpracę z wyżej wymienionym blogiem.

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Autor: NoName88 Wysłano: 3 maja 2015; 11:46

Determinacja będzie kluczem, czyli zapowiedź pojedynku z Manchesterem City na moim blogu: http://dziennik-koguta.pl/wpisy-w-dzienniku/maj-2015/Tottenham_ManCity_2015_zapowiedz/

odpowiedz
Autor: Freloman Wysłano: 2 maja 2015; 23:17

Tottenham jest średniakiem i za to ich kocham ♥ Wychodzę z założenia ( popartego wieloma czynnikami które sami widzicie) że nasze miejsce jest w okolicach Evertonu,Swansea, S'oton
Uwielbiam w tym klubie to że drżę o wynik w każdym meczu, że zwykle to nie my jesteśmy faworytem, że czasem jakiś zawodnik za połowę ceny odpali i sprzedajemy go za krocie. Traktuje każde miejsce powyżej 8. Jako ogromny sukces, a dostanie się do LE to już w ogóle. Liga mistrzów może przyjdzie kiedyś, ale to jest takie marzenie jak gra Aston Villi w LE

odpowiedz
Autor: Underek Wysłano: 2 maja 2015; 14:10

"jak u nas najlepiej opłacany piłkarz zarabia 120 tyś tygodniowo to sam sobie odpowiedz."
I do tego jest głębokim rezerowym ;)

Zgadzam się, że warto skupić się na LE.

odpowiedz
Autor: Komornik Wysłano: 2 maja 2015; 12:28

No i druga sprawa Underek, LM niczego nie gwarantuje bo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Anale są rok w rok w LM a ilu to już odeszło bo chcieli walczyć o mistrzostwo? No właśnie. Nie da się zrobić takiej ekipy jakiej byśmy chcieli, warunkami takie jakie mamy. Chcemy żeby zespół grał w LM i żeby dobrzy zawodnicy przychodzili a nie odchodzili. Tak się nie da bo trzeba dobre kontrakty wystawiać. No ale jak u nas najlepiej opłacany piłkarz zarabia 120 tyś tygodniowo to sam sobie odpowiedz.

odpowiedz
Autor: Komornik Wysłano: 2 maja 2015; 12:15

Tylko że my nie będziemy w stanie wskoczyć do LM i tam regularnie bywać rok w rok. Prędzej czy później i tak odejdą. Inwestor. Tylko i wyłącznie. Inaczej zostaje tak jak jest teraz.

odpowiedz
Autor: Underek Wysłano: 2 maja 2015; 12:08

"Awans do LM to wciąż tylko kasa. Nie jesteśmy w stanie osiągnąć tam sukcesu sportowego. No chyba że awans do 1/8 ma być ambitnym celem. Moim zdaniem walka o puchar UEFA nie jest czymś nieważnym. Nie jest to LM ale nie jest to też Intertoto. Jesteśmy pierwszymi zdobywcami tego trofeum"

No nie do końca. Awans do LM to kasa, ale fakt, że Llorisy, Modrice i inni nie będą chcieli aż tak uciekać z tego klubu.

odpowiedz
Autor: Underek Wysłano: 2 maja 2015; 12:06

"To samo było za AVB i słynna kontuzja stopy w meczu z Basel która zabrała nam 4 miejsce." jak ja się wtedy wkurwiałem i bluzgałem na AVB, że w LE grał Gareth...

odpowiedz
Autor: Komornik Wysłano: 2 maja 2015; 10:43

I powiem jeszcze jedno. Być może będzie tak że nowe kolosalne kontrakty za prawa telewizyjne pozmieniają trochę hierarchię i wcale nie powiedziane że będziemy do LE się łapać bo wiadomo że kasa na stadion. Po budowie stadionu juz wkraczamy na rynek jako atrakcyjny klub do kupna. Lewis ponoć chciał kolosalnej kwoty pół miliarda za sprzedanie klubu. Jak stadion będzie stał to jestem przekonany że znajdzie się nowy inwestor. I na pewno nie taki żyd.

odpowiedz
Autor: Komornik Wysłano: 2 maja 2015; 10:23

A ja powiem coś zupełnie odwrotnego co napisałeś. Chciałbym żeby ten klub znał i zaakceptował swoje możliwości na danym froncie. Zapowiedzi o LM już mnie nudzą. Jesteśmy za ciency na to żeby osiągnąć ten cel po przez miejsce w tabeli przy normalnych okolicznościach. BA! My jesteśmy za ciency żeby to osiągnąć przy sprzyjających okolicznościach. Przecież tak było i w tym roku, i w poprzednim. Fortuna sprzyjała jeśli chodzi o wyniki bezpośrednich rywali ale my jak to my, Tottenham, mamy frajerstwo w DNA. Możemy zagrać efektowne i efektywne mecze z rywalami do czwórki a potem przegrać z niżej notowanymi rywalami. Problem Tottenhamu tez jest w ławce i w rozerwaniu się na kilku frontach. Nie ma godnych zmienników i liga, puchar krajowy i puchar europejski. Rozpierdolenie jaźni i nie wiadomo w czym walczyć na poważnie. I to nie pierwszy raz. To samo było za AVB i słynna kontuzja stopy w meczu z Basel która zabrała nam 4 miejsce. Sigurdsson z Dempseyem ambitnie walczyli o zastępstwo Walijczyka w roli strzelca ale to jednak nie ta sama klasa. Trzeba sobie postawić jasny cel i w nim walczyć. Stworzyć tożsamość zespołu. Awans do LM to wciąż tylko kasa. Nie jesteśmy w stanie osiągnąć tam sukcesu sportowego. No chyba że awans do 1/8 ma być ambitnym celem. Moim zdaniem walka o puchar UEFA nie jest czymś nieważnym. Nie jest to LM ale nie jest to też Intertoto. Jesteśmy pierwszymi zdobywcami tego trofeum. Jesteśmy w stanie osiągać sukcesy w tych rozgrywkach tylko trzeba na to postawić. I nie mówię to już przez pryzmat gry w LM tylko o walką o trofeum. Za grę w LM pucharów się nie dostaje. Wolę możliwą walkę o trofeum LE które będzie już na zawsze wpisane w historię klubu i rozgrywek niż walczyć o tą LM w której nic nie jesteśmy w stanie ugrać. Za potraktowanie pucharu UEFA możemy dostać tyle samo co za występ w LM. Trzeba budować swoją tożsamość bo tak patrząc obiektywnie to Tottenham jest mega mdłym zespołem i sportowo nie różni się niczym od średniaków ligowych. Wolę żeby Tottenham był Sevillą z pucharami niż ganiał jak piesa za ogonem za tą LM. Możesz się śmiać do rozpuku o traktowaniu LE na poważnie ale ja się równie dobrze bawię przy pierdoleniu głupot o awansie do LM dzięki zajęciu miejsca w top four.

odpowiedz
Sonda serwisowa
Najlepszy transfer sezonu 2023/2024

Timo Werner: 6%
Radu Dragusin: 1%
Giglielmo Vicario: 16%
James Maddison: 16%
Manor Solomon: 2%
Micky van de Ven: 54%
Brennan Johnson: 6%

Wyniki | Archiwum

Zawodnik meczu
Statystyki serwisu

Najnowszy użytkownik: rap
Strona istnieje od: 4846 dni
Użytkowników online: 0
Gości online: 84
Newsów: 6456
Lista online: