» Dopełnienie formalności! Awans do kolejnej rundy!
-
Plotki transferowe - lato 2026
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Tottenham w rezerwowym składzie pokonuje na własnym boisku trzecioligowy Gillingham aż 5:0. W kolejnej rundzie Koguty zmierzą się z Liverpoolem na Anfield.
Mauricio Pochettino w meczu pucharowym zrezygnował z typowego defensywnego pomocnika i postawił na parę Carroll-Winks. Taka taktyka była bardziej skuteczna na cofnięty pod własną bramkę Gillingham. Tottenham spędzał większość czasu na połowie przeciwników cierpliwie rozgrywając piłkę, często na małej przestrzeni. Poskutkowało to 60% posiadaniem piłki i 30 strzałami na bramkę.
Spotkanie było pełne debiutów. Po raz pierwszy w podstawowym składzie wystąpili Harry Winks oraz Cameron Carter-Vickers (dla którego był to również pierwszy mecz o stawkę). W drugiej połowie natomiast z ławki do gry weszli Marcus Edwards, Anthony Walkes i nowy nabytek - Kevin Georges N'Koudou.
Pomimo znacznej przewagi od samego początku, pierwszy gol dla Tottenhamu padł dopiero w 31' minucie. Kapitan drużyny - Christian Eriksen - huknął z 25 metrów idealnie pod porzeczkę nie dając szans bramkarzowi.
Od razu po przerwie Eriksen podwyższył nasze prowadzenie. Erik Lamela ruszył z piłką do przodu przedzierając się przez obrońców Gillingham. Podał w końcu do Eriksena, a Duńczyk strzelił pod nogami bramkarza.
Tottenham nie przestał nacierać na przeciwnika. Dosłownie dwie minuty później Kieran Trippier znalazł się z piłką w polu karnym. Próbując przestawić sobie piłkę na lewą nogę został zahaczony przez obrońcę rywali. Sędzia wskazał na wapno, a karnego pewnie wykonał Vincent Janssen, dla którego był to pierwszy gol w klubie.
W 65' minucie Josh Onomah otrzymał podanie od Erika Lameli. Pomocnik oddał precyzyjny, podkręcony strzał przy bliższym słupku i trafił do siatki rywali. Dla 19-latka jest to pierwsza bramka dla seniorskiej drużyny Tottenhamu.
Wynik meczu ustalił w 68' minucie bardzo aktywny Erik Lamela. Odwrócony tyłem do bramki i walczący z obrońcą Janssen zauważył biegnącego Argentyńczyka. Napastnik podał do niego, a ten umieścił piłkę w bramce przy dłuższym słupku.
W kolejnej fazie Tottenham trafił na Liverpool. Mecz odbędzie się 25 października o 20:45 na Anfield.
Tottenham
Vorm; Trippier, Carter-Vickers, Wimmer, Davies; Carroll, Winks; Lamela, Onomah, Eriksen (C); Janssen
ławka: Whiteman (GK), Vertonghen, Walkes, Wanyama, Nkoudou, Edwards, Son
Gillingham
Bond, Jackson, Ehmer, Oshilajda, McDonald, Konchesky, Osadebe, Dack, Byrne, Wright, Emmanuel-Thomas
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Dobrze się zastawia, ustawia i odnajduje w polu karnym, ,ale zawsze brakuje wykończenia/trochę szczęścia. Ale o ile wcześniej w dobrych sytuacjach potrafił inteligentnie podać (brak asysty to tylko skutek impotencji innych) to teraz "za bardzo" chcę strzelić ( Kane też tak miał na pocz.zeszl.sezonu). MUSI grać i odblokować się, strzelać. Jeśli nie - jesteśmy w ****
Ale żeby z takimi ogórami kuźwa???
To jego atut właśnie. Że zapierdala jak osioł żeby te swoje mankamenty przykryć. Jak ktoś sądzi że przy kontuzji Kane i impotencji "lepszego Milika" Son będzie grał napastnika to powodzenia. To wtedy dopiero się załamie psychicznie jak Soldado.
>>
rakiur napisał:
>>A w następnej rundzie Liverpool na Anfield
Okazja żeby ich w końcu zajebać. Ja pier jak ja na to czekam.
Janssen widzę nie bez przesady nowym Soldado nazywany. Karnym się musiał przełamać. Powiedzcie że mi się to ***** śni
Vincent Soldado/ Roberto Janssen/ Koszmar powrócił:/
Pachnie to wynikiem 1-0 przy 30 strzałach na bramkę...

