» 5. kolejka Premier League - podsumowanie
-
Plotki transferowe - lato 2026
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Pojedynek mistrzów, United w dołku, a Tottenham, jak to Tottenham. W dzisiejszym podsumowaniu przede wszystkim o tym, ale nie tylko.
Mecz z najwyższej półki
Gratka dla każdego kibica Premier League. Oto rywalizują ze sobą dwa zespoły, które w ubiegłym sezonie zdominowały ligową tabelę. Manchester City podejmuje Chelsea Londyn na Etihad. Niesamowity pojedynek dwóch trenerskich geniuszów. Do szachownicy zasiadają Manuel Pellegrini i Jose Mourinho.
Chelsea nie jest już tym "autobusem" sprzed sezonu i widać to gołym okiem. Może warto jednak powiedzieć inaczej: autobus ten sam, jednak o zwiększonej mocy. Jose Mourinho mądrze wygospodarował fundusze, które uzyskał ze sprzedaży zawodników. W letnim oknie transferowym pieniądze zostały wydane na wzmocnienia linii ataku i pomocy. Do klubu zawitał także Felipe Luis, który zajął miejsce na lewej stronie obrony (g'woli ścisłości - na ławce), po odejściu Ashleya Cole'a. W pomocy rządzi i dzieli Cesc Fabregas, który w niebieskiej koszulce przyprawia fanów Arsenalu o dreszcze. W ataku dominator jest tylko jeden. Diego Costa. Hiszpan (a może jednak Brazylijczyk, sam już nie wiem) strzela jak z automatu (7 bramek w 5 meczach). Dodatkowo ma wsparcie, a za razem motywację, w postaci sprowadzonego z QPR Loica Remy'ego. Podsumowując wywód transferowy - Abramowicz nie wydał pieniędzy w błoto (a wiemy jak to bywało z napastnikami sprowadzanymi do Chelsea). Dokonano przemyślanych, rozsądnych transferów. Wzmocnienia naprawdę okazały się wzmocnieniami, a nie - jak często się w Chelsea zdarzało - niewypałami, czy zmarnowanymi talentami.
Obywatele w okienku transferowym zbytnio (jak na nich) nie zaszaleli. Pozyskano dwójkę bardzo solidnych zawodników. Mowa tu o Fernando i Mangali. Wypożyczono jednak Lamparda i jak się okazuje - była to mądra decyzja. Można by nieco polemizować z tym, czy wzmocnień dokonano na dobrych pozycjach. Szejkowie z Etihad zdążyli już przyzwyczaić sympatyków Premier League do spektakularnych transferów, za kosmiczne nieraz pieniądze. Tym razem także zaskoczyli wszystkich. Włącznie z kibicami Chelsea (a może przede wszystkim ich). Lampard wraca do Premier League. Jeszcze nie zdążył się spakować po wyjeździe do Nowego Jorku, a tu proszę - Frank is back! Jego powrót rzucił cień na wszystkie transfery klubu i bardzo możliwe, że pod koniec sezonu będziemy o tym wypożyczeniu mówić, jako o najlepszym transferze okienka.

Mecz, bo o tym mowa. Patrząc na szpice obu zespołów (Aguero - Costa), wielu liczyło na powtórkę z rozrywki czyt. meczu Chelsea z Evertonem (6-3). Miał być grad goli, miała być ofensywna gra i wbrew wynikowi - była ofensywna. Meczu nie można nazwać "piłkarskimi szachami", ponieważ umniejszałoby to poziomowi tego spotkania. Obie drużyny prezentowały podobny poziom, obserwatorzy mogli podziwiać doskonałą grę w środku pola, szybkie ataki skrzydłami i pojedynki jeden na jeden, czyli to co kibice Premier League lubią najbardziej. Czy rezultat odzwierciedla przebieg meczu? Rezultat może i nie, ale remis - jak najbardziej. Oba zespoły zaprezentowały się z dobrej strony. Prezentowały podobny poziom, jednak wydaje się, że sprawiedliwości spotkaniu dodałby wynik 2-2, albo nawet 3-3.
Diabły w dołku?
"Gratulacje. Właśnie zatrudniliście najlepszego trenera na świecie". Takimi słowami, Louis van Gaal podziękował władzom Ajaxu Amsterdam, za podpisanie z nim kontraktu. Jeśli najlepszy trener na świecie przegrywa 5-3 z drużyną, która walczy o utrzymanie w lidze, a owy trener ma drużynę złożoną z jednych z najlepszych graczy na świecie, to coś jest tutaj nie tak. Coś się nie zgadza.
Diabły są jak czerwona wyścigówka. Pod maską słuszna ilość koni mechanicznych, kierowca wyborny (skoro tak sam się określa), tylko przekładnia nie spisuje się tak, jak powinna. A może to nie wina przekładni? Może to kierowcy brak umiejętności? Ani to, ani to. W mojej opinii powodem problemów Manchesteru (tego czerwonego) jest presja, której nikt nie umie zdjąć z zespołu. Ale z drugiej strony; czy można zdjąć presję z 20-krotnego mistrza Anglii, 15-krotnego wicemistrza i drużyny, która 6-krotnie zajmowała trzecie miejsce w lidze? Sądzę, że jest na to sposób i zostanie on odnaleziony. Uważam, że van Gaal popełnił błąd już w pierwszej wypowiedzi, w roli trenera Diabłów. "Chcę przywrócić Manchesterowi United mistrzostwo Anglii". "Świetnie więc" - pomyśleli kibice. Van Gaal jednak przecenił możliwości. Swoje, albo zespołu. To pozostanie kwestią sporną, do końca jego pracy na Old Trafford (życzymy mu jej jak najdłuższej).

Alex Ferguson kiedyś powiedział dość słynne (tak mi się wydaje) słowa: "Ofensywa zapewnia ci wygrane mecze. Defensywa zapewnia ci tytuły." Zdaje się, że Holender z ławki trenerskiej Czerwonych Diabłów nie zaznajomił się z tym aforyzmem, który pozostawiła po sobie legenda klubu. Piszę o tym, gdyż przywołany cytat stanowi dobry fundament, do krótkiego podsumowania transferów, jakich dokonano na Old Trafford tego lata. Zacznijmy od frontu, a więc od szpicy. Radamel Falcao, czy jak kto woli - El Tigre. Zwał jak zwał, w każdym bądź razie jest to dobry napastnik i nie ulega to wątpliwości. Do pomocy - Di Maria (a co, stać nas). Evra odszedł, więc sprowadźmy Shawa za - bagatela - 30 milonów. Cóż, środek pomocy jest wypełniony, ale nie zaszkodzi sprowadzić ze dwóch pomocników. Herrera i Blind - znakomici gracze i jest to także teza nie do podważenia. Wypada kupić jeszcze jednego lewego obrońcę, na wypadek gdyby młody Anglik miał kontuzję. Padło na Rojo. Świetnie, wydaliśmy grubo ponad sto milionów funtów, więc idziemy bić się o tytuł. Moment, panie van Gaal, ale z klubu odszedł przecież Vidić i Ferdinand, czyli środkowi obrońcy! "No i co z tego" - powiedziałby Holender. Przecież to niedorzeczne. Owszem, można strzelać kilka bramek w meczu i liczyć na to, że rywale nie będą mogli się dogadać w ataku. Można, jak najbardziej, ale nie w Premier League (ani w żadnej szanującej się lidze). Na Old Trafford totalnie zapomniano o defensywie. Pozostaje jednak furtka dla zarządu i dyrektora klubu, w postaci zimowego okienka. Oby się tylko nie okazało, że będzie już za późno.
Quo vadis, Tottenham?
Kolejny ciężki dzień na White Hart Lane. Kolejny trudny (jak się okazało - zbyt trudny) rywal. Siejące ironiczny postrach pośród klubów Premier League WBA, ogrywa Tottenham 1-0, na boisku w Londynie. Czy jest ktoś, kto jest winny porażki? Jeśli tak - na pewno nie jest to Pochettino, ponieważ dzięki niemu Spurs prezentują się lepiej z dnia na dzień. W niedzielę ewidentnie coś nie wyszło, nie zagrało tak jak należy. Cóż chłopcy, podnosimy głowy i idziemy dalej. "We march on!"

Z przebiegu gry, wiele pozytywów nie da się wyciągnąć. W obronie - panika. W ataku - bezradność, brak kreatywności. Tydzień temu pisałem o melissie. Akurat w przypadku ostatniego spotkania, lepsza byłaby kawa (mocna). Ciężko się oglądało mecz. Ofensywa wyglądała... No właśnie. Nie wyglądała. Pierwszy celny strzał na bramkę padł w 70 minucie. Wstąpiła nadzieja na zwycięską bramkę, tylko wszyscy zapomnieli, że na boisku jest jeszcze West Brom. Jeden rzut rożny, zgubione krycie i Bogu ducha winny Hugo wyjmuje piłkę z siatki. Mecz się kończy, a my zostajemy z dala od TOP4.
Ciężkie jest życie kibica Tottenhamu, oj ciężkie. Ale ma ono swoje pozytywy, w postaci miłych niespodzianek, jakie czasem sprawia zespół Tottenhamu. Przykre jest to, że muszą to być niespodzianki, a nie norma. Ogranie Arsenalu w nadchodzącej kolejce byłoby za pewne taką niespodzianką. Jednak czy jest szansa na to, że będziemy jej świadkami? Powiedzmy sobie szczerze, marne mamy na to szanse. Tak, czy inaczej - Come one you Spurs!
WYNIKI 5. KOLEJKI PREMIER LEAGUE
QPR 2:2 Stoke City
Aston Villa 0:3 Arsenal
Burnley 0:0 Sunderland
Newcastle 2:2 Hull City
Swansea 0:1 Southampton
West Ham United 3:1 Liverpool
Leicester City 5:3 Manchester United
Tottenham 0:1 West Bromwich Albion
Everton 2:3 Crystal Palace
Manchester City 1:1 Chelsea Londyn
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy